Poniżej przemyślenia mojej drugiej połówki, bardziej krytycznie nastawionej do idei posiadania psa:

 W zależności od rasy psa, jaką byście wybrali, swojej pracy i trybu życia na pewno będzie to drastycznie inaczej wyglądało.

Z perspektywy ponad 2 miesięcy:

  • pierwsze 2-3tyg dla mnie osobiście masakra (słodka, bo słodka, ale masakra), ciągłe wycieranie kałuży sików, zagryzanie zębów po tym jak nadgryzła kolejny mebel i nie słuchania się ani trochę – nie dziwne, w końcu to mały szczeniak, który nie potrafi nawet skupić wzroku na czymś, byle szybciej przez ten okres przejść…
  • po 2-3 tygodniach – zupełnie inna bajka, ilość siuśków w domu spadła do 1 na tydzień, praktycznie nie podgryza, wykonuje polecenia, bawi się, jak trzeba to jest spokojna, są normalne spacery ( w miarę :))
  • wstaję 40 min wcześniej, ale za to niezależnie od humoru wita mnie szczęśliwy ogon machający psem, który niezależnie od stanu zmęczenia powoduje uśmiech
  • podobnie po powrocie z pracy – zawsze jest ktoś, kto sika ze szczęścia na Twój widok!
  • jest śmiesznie – nie wiem jak z innymi rasami, ale labki to takie słodkie niemoty, które bardzo szybko się uczą – prawie codziennie jest jakaś kolejna śmieszna sytuacja z jej udziałem
  • spacery, spacery, spacery – z racji swojej profesji (programista) dużo czasu spędzam przed komputerem, więc (jeżeli czas na pozwala; tutaj ukłon w kierunku mojej Żony, która wychodzi znacznie częściej i której bardzo za to dziękuję) fajnie jest wyjść wieczorem przewietrzyć się, od razu lepsze pomysły do głowy przychodzą. W weekendy dłuższe spacery po lesie i polach też dobrze wpływają na samopoczucie – trenując można fajnie spędzić wspólnie czas + zapoznać innych właścicieli psów (jak ktoś lubi nowe znajomości)
  • psiak organizuje czas (plus lub minus) – 3 razy dziennie karmienie (o stałych godzinach), minimum 3 razy dziennie spacery (w tym jeden dłuższy > 1h) wymuszają dobrą organizację innych zajęć i obowiązków
  • poznajemy nowe miejsca (zarówno w Warszawie, jak i poza nią)
  • nasz budżet mocno nie ucierpiał – $, które idą na psa, wcześniej szły na rozpustę na mieście – teraz z racji mniejszej ilości czasu nie w głowie nam rozpusty (przynajmniej tak często)
  • duma rozpiera, kiedy uczysz go kolejnych rzeczy i widzisz rozwój i efekty
  • dobry wstęp do rodzicielstwa, z dzieckiem jest prawdopodobnie jeszcze ciężej, ale dziecko przynajmniej nie będzie próbowało zjeść innych kup na spacerze lub lizać i podgryzać gości
  • główny powód za: będziemy razem wychodzili na spacery 🙂

    Osobiście po tych 2 miesiącach nie żałuję ani trochę, brakuje mi trochę wyjść na pizzę (lubimy zwiedzać różne dobre pizzerie), ale to jest nic przy tym co Nata nam dała. Większość wad zamieniła się w zalety i gdybym teraz miał podjąć jeszcze raz decyzję to byłaby ona taka sama.

Od siebie (K) dopowiem, że nasze rozmowy trwały pół roku, od stycznia zapisywaliśmy wydatki i sprawdzaliśmy czy starczy nam kasy na dodatkowe zobowiązanie, byliśmy u alergologa, zrobiliśmy listę za i przeciw i na każde przeciw próbowaliśmy wspólnie znaleźć rozwiązanie. Poświęciliśmy sporo czasu na czytanie książek i blogów o wychowywaniu psów, o szkoleniu a także o samej specyfice rasy. Z ręką na sercu i czystym sumieniem mogę powiedzieć, że byliśmy totalnie świadomi na co się piszemy i że nasza rodzina powiększy się o żywą, czującą istotę.

Życzę wszystkim rozmyślającym, żeby podjęli szczerą, uczciwą decyzję, nie kierując się wyłącznie emocjami 🙂

Zanim weźmiesz psa…
Tagi:    

Komentarze 2 thoughts on “Zanim weźmiesz psa…

  • 26 listopada 2015 z 18:09
    Permalink

    Ja nigdy nie zrozumiałam i chyba nie zrozumiem ludzi, którzy trzymają dużego psa w bloku. Jasne, jakieś małe jebusie pokroju yorka – czemu nie, na dworze i tak taki pies za długo by nie pożył, ale np. owczarka niemieckiego? I pewnie – lepiej takim psom w bloku niż w klatce schroniska, ale nie wszyscy się decydują na dorosłe psy, a tworzą popyt na kolejne małe, męcząc je potem w kawalerkach wielkości 30 m2.

    Powtórz
    • 26 listopada 2015 z 23:35
      Permalink

      Obecnie mamy domek z ogródkiem i teściów którzy nam pomagają, ale za pół roku przeprowadzamy się do mieszkania – i to też było na naszej liście „przeciw”.
      A potem przeczytała m. in to: http://www.piesdokwadratu.pl/2014/08/15/5-mitow-o-posiadaniu-psa/ i doszło do mnie, że pies w bloku to nie jest zło.
      Obecnie rano wychodzimy z małą, pogania pobiega i śpi w ciągu dnia, ew gryzie sobie zabawki (wiemy bo mamy podgląd ;)), po pracy staramy się wychodzić na długie spacery, próbując jak najwięcej spotykać się z innymi psiakami – Psiak jest wybiegany, zmęczony i mega szczęśliwy. Trzeba mieć czas i chęci a mieszkanie w bloku z psem będzie po prostu normalnym życiem. Jestem generalnie przeciwna podejściu, ze jak jest problem to jest on nie do przejścia – przez pół roku szukaliśmy odpowiedzi na nasze pytania i mamy kilka dowodów na to, że się da 😉

      Powtórz

Przybij piątkę i daj smaczka ! :)