Zaczęło się lato.

Kalendarzowo nie, ale temperatury dają popalić. Bywa, że rezygnujemy z długiego popołudniowego spaceru na rzecz wieczornego hasania.

W tych nie za ciepłych dniach, decydowaliśmy się na rower lub bieganie (chociaż ze mną to nie bardzo można nazwać bieganiem). Ostatnio aktywność przenosimy nad wodę.

Sprawdzaliśmy już Narew, Pilicę, Wisłę i Świder (mapkę z miejscami skleję w następnym poście). Dziś z rana grany był świder, w sam raz do brodzenia i aportowania, a gdy zaczęło się gromadzić coraz więcej ludzi, zwinęliśmy się do domu. Mieszkanie z rodzicami ma  jedną, mocną zaletę – pies ma trawę, słońce, cień i patyki.  Czego psu chcieć więcej do szczęścia? Chyba tylko jedzenia. Tak więc pół mokra Nata chrupiąc sobie patyczek i kostkę suszyła się raz w cieniu a raz wychodziła na patelnię, gdzie długo wytrzymać się nie da. Prawdziwie leniwa niedziela ! DSC_0021 DSC_0027 DSC_0031 DSC_0058

Lazy sunday
Tagi:            

Przybij piątkę i daj smaczka ! :)