W związku ze szczytem Nato i przewidywanymi trudnościami w przemieszczaniu się po mieście, podjęliśmy decyzję o krótkim wypadzie na północ kraju.

Mieliśmy mnóstwo obaw – Nata jest mega aktywnym psem, ciężko jej odpocząć w nowym miejscu no i  nie śpi z nami w jednym pomieszczeniu, więc baliśmy się wczesnych pobudek.

Nocleg:

Wybór padł na Polana Postołowo. Zarezerwowaliśmy pokój z patio i lepiej trafić nie mogliśmy – Patio stanowiło osobne wejście z parteru, kolejnym pomieszczeniem już była sypialnia z łazienką i kominkiem.

IMG_20160706_221720219

Ogromna przestrzeń otoczona lasem, mały staw i 7 miesięczny pies rezydent stanowiły idealne warunki dla Labradora. Rano wypuszczaliśmy psa na dwór, szliśmy na krótki spacer, budził się Hektor – terier rosyjski i zaczynały się psie harce, które obserwowaliśmy jedząc śniadanie.  Nasza czekolada była na tyle padnięta dziennymi aktywnościami, że wieczorem wręcz błagała wzrokiem, żeby już ją wpuścić na dywanik przed kominkiem. I taki bonus- na podłodze nie było widać rozchlapanej wody 😉

IMG_20160710_100552638

IMG_20160710_103342454

Aktywność/zwiedzanie:

Pierwsza wycieczka odbyła się do okolic Kątów rybackich. Tam, po zostawieniu samochodu w cieniu,przeszliśmy las a naszym oczom ukazała się ogromna, piaszczysta i praktycznie bezludna plaża !

Pies był na długiej smyczy, nikomu nie przeszkadzał a po drodze spotkaliśmy jeszcze dwa wilczury. Nata z początku nie wiedziała jak ma sobie radzić z falami, ale po kilku razach zaczynała je przeskakiwać i pracowicie machać łapkami w celu aportu patyczków.

IMG_20160707_151345911

IMG_20160707_153715732

IMG_20160707_153829240_TOP

Nie omieszkaliśmy sprawdzić psich plaż – sprawdzaliśmy Babie Doły w Gdyni i Gdańsk Brzeźno. Ta pierwsza plaża to totalne nieporozumienie – 100 metrów wąskiej, brudnej, kamienistej plaży z plażowiczami obok. Pies nie mógł być nawet na długiej smyczy, a zresztą kąpiel w brudnej wodzie byłaby wątpliwą przyjemnością. Brzeźno okazało się o niebo lepsze. Niby blisko portu, ale teren odgrodzony a plaża piaszczysta. Teoretycznie znaki wskazywały na konieczność używania smyczy i kagańców, ale ….no cóż, pomińmy ten aspekt,  Nata się wypływała i wybiegała 🙂

W Gdańsku zwiedziliśmy również psie wybiegi – ogrodzone wydzielone kawałki zieleni i piachu do wybiegania czworonogów ale chcąc ugrać też coś dla siebie, zwiedziliśmy okolice  Żurawia i Długi Targ.

Pamiątkowe zdjęcie oczywiście zrobione.

IMG_20160709_154319752

IMG_20160709_174842617_HDR

Restauracje:

Psiarze znają ten ból, kiedy chcieliby zjeść coś dobrego, ale restauratorzy patrzą krzywym okiem na sierściucha.

Ostatecznie dwa razy odwiedziliśmy niesamowitą knajpkę w Kątach Rybackich – Bar Rybny u Basi. Pies spał obok nas w cieniu drzewa a my delektowaliśmy się rybami – absolutnie polecam Sandacza w migdałach. Niebo.

W Gdańsku wybór padł, na jak się okazało, najlepszą pizzę ever. Ci, którzy nas znają, wiedzą, że praktycznie pizza to dla nas powietrze i uwielbiamy odkrywać nowe miejsca i próbować nowych smaków. Nie jesteśmy więc byle jakimi amatorami, jednak dotychczasowe pierwsze, mocne miejsce zostało zajęte przez Ristorante „I Pazzi” – Regina podbiła moje serce, a dodatkowo roztopili moje serce miło witając naszą czekoladę. Do restauracji kierowaliśmy się, kiedy Nata dosłownie zasypiała na stojąco – my się delektowaliśmy, a u naszych stóp chrapało czworonożne szczęście.

IMG_20160709_162751596

Sumując: Każdy członek rodziny wrócił szczęśliwy – Nata wypływana i wybiegana, a my odstresowani, spokojniejsi i mega zadowoleni.
Zabieranie psa na urlop, to żaden wyczyn, trzeba wykrzesać z siebie chęci 🙂 My ogromnie polecamy wypoczynek w morskich okolicach i czekamy na dłuższy urlop!

Pies nad morzem – polana Postołowo

Przybij piątkę i daj smaczka ! :)