Nata nie jest psem idealnym. Za szczeniaka potrafiła zrobić dziurę w ścianie, obgryźć fotel czy zrobić dziurę w nowym dywanie. Odkąd się przeprowadziliśmy jej celem padła poduszka i jedna korkowa podstawka – po prostu lubi ćwiczyć zęby na nowych rzeczach. Jednak czym innym jest psia nuda od psiego strachu przed zostawaniem samej.

Od małego zostawialiśmy Natę samą – najpierw na kilka minut, potem na godzinę, aż w końcu przyszły te dni, kiedy wszyscy domownicy wychodzili do pracy. Zawsze wychodząc na dłużej zostawiamy coś, czym psiak się zajmie na jakiś czas – sprawdzają się zarówno suszone gryzaki (uszy,tchawica, płuca, kości z Alpha Spirit) jak i zabawki (kula smakula, kula z ząbkami, kong, mata węchowa, róg). Jednak niezależnie gdzie wychodziliśmy, prześladowały nas te psie smutne oczy gdy zamykaliśmy drzwi, a głowa była pełna wyrzutów sumienia.

IMG_20170302_121002 IMG_20170302_121231

Ostatnie dwa tygodnie, ze względu na moją kontuzję, spędziłyśmy z Natą w domu, co wykorzystałam na obserwację jej zachowania w ciągu dnia. Nie mam powodów sądzić, że pod moją nieobecność zachowywałaby się inaczej.
Każdego ranka P. wychodził na ok 15 minutowy spacer, a następnie szykował się do pracy. Żeby nie przeszkadzały mi psie pazurki na panelach, zamykał drzwi do sypialni, a Nacie zostawiał  śniadanie w kulce, którą psiak podnosi i zrzuca, żeby wydobyć smaczki.  Moją pobudkę stanowiły głuche odbicia piłki, odgłos upadającego chrupka, ponowne odbicie piłki i tak przez bite pół godziny. Po tym czasie zazwyczaj wstawałam, dostawałam osiołka lub świnkę (Nata gdy się wita przynosi w pysku pluszaki), po czym kolejne pół godziny była moim stalkerem. Gdy się ubierałam w pokoju, kładła się na dywaniku i obserwowała, kiedy przenosiłam się do łazienki, człapała ze mną i znowu zalegała na dywaniku. Moment robienia śniadania (albo generalnie przebywania w kuchni) Nata ewidentnie uważa, za najważniejsze chwile – w końcu od nieprzytomnego człowieka najłatwiej wysępić okruszki. Po śniadaniu Nata traciła zainteresowanie moją osobą i udawała się na drzemki. Ponieważ muszę oszczędzać nogę, głównie spędzałam czas na kanapie a Nata ze mną. Od godziny 9 do 15 psa nie było – przenosiła się z kanapy na podłogę, albo do klatki, ale nic innego jej nie obchodziło.  Wyjątkiem był jeden słoneczny dzień, kiedy to otworzyła drzwi na balkon i wyniosłam koc Naty. Psiak chwilę potem wyniósł wszystkie swoje zabawki, żeby pooddychały świeżym powietrzem 🙂 Czasami w ciągu dnia ćwiczyłyśmy zmianę pozycji czy trzymanie koziołka, jednak ożywała w momencie usłyszenia kluczy otwierających drzwi!

IMG_20170227_152255 IMG_20170301_131518

Co za radość ! Święto ! Pan wrócił! Wreszcie spacer!

Co dalej? Spacer (np do psiego parku), dalsza drzemka, powtórka ćwiczeń, kolacja podana np na macie węchowej, spacer i znowu sen. Nie wiedziałam, że ktoś może spać dłużej niż ja 🙂

Tak nam mijają leniwe dni, co jest wymuszone moim obecnym stanem. Kiedy dojdę do pełni sił, po pracy znowu czekają nas długie spacery, bieganie przy rowerze, treningi Obi czy pływanie. Psie życie wcale nie jest nudne – jest wypełnione codzienną radością z prostych rzeczy, z nowych zapachów czy małych wyzwań. Ja przez te dwa tygodnie nabrałam przekonania, że praca na pełen etat w niczym nie przeszkadza by mieć obok siebie czworonoga.

IMG_20170220_114057

Miłego dnia !

Pies sam w domu
Tagi:            

Przybij piątkę i daj smaczka ! :)