O ile polskie morze nie zachęca mnie do wypoczynku latem tak okres chłodniejszy w celu najodowania się zawsze krążył po głowie.

Na takich wyjazdach zawsze dużo chodzimy tak aby najwięcej skorzystał pies, ale oprócz parków czy plaż, postawilismy też na zwiedzenie stolicy Pomorza.

Na nocleg zdecydowaliśmy się zostać w Hotelu Lival położonym tuż przy plaży. Przy rezerwacji wysłaliśmy zapytanie o opłatę za psa (bez określenia rasy, wagi czy wzrostu) i otrzymaliśmy jednoznaczną odpowiedź: 25 zł. Już przy recepcji Pani zastanawiała się czy nie naliczyć nam wyższej opłaty, a w informacjach w pokoju wyczytaliśmy, że opłata ta może mieścić się w zakresie od 20 do 50 zł.

Przekonaliśmy się na własnej skórze, że opinie o ciasnym parkingu podziemnym i małej ilości miejsca w łazience (zwłaszcza pod prysznicem) nie są przesadzone. Największą zaletą miejsca jest lokalizacja tuż przy morzu, dzięki czemu wschody słońca oglądaliśmy z naszego pokoju.

IMAG2010-EFFECTS

Psiolubne knajpki

Wszelkie jedzenie odbywało się na mieście, pies był wszędzie mile widziany, głaskany i wszędzie byliśmy pytani czy psu podać wodę.

Na pierwsze śniadanie  zdecydowaliśmy się zajrzeć do Pomelo bistro. Moje śniadanie (chałka z powidłami, miodem i musem jabłkowym) okazała się za mała na moje obecne potrzeby, reszta wycieczki wyszła najedzona i szczęśliwa 🙂

DSC_0005

Po spacerze po starówce udaliśmy się na kawę i coś słodkiego do Cafe kamienica (polecam tartę cytrynową, podobno szarlotka też była pyszna), a po strawieniu na obiad udaliśmy się do I Pazzi, które znamy już z poprzednich wyjazdów. Obecnie I Pazzi ma już dwie lokalizacje, także gdy przy pierwszej lokalizacji spotkaliśmy się z brakiem miejsc, mogliśmy udać się do drugiej aby świętować dzień Pizzy 🙂

Wieczorem udaliśmy się na spacer do parku Ronalda Reagana gdzie znajdują sie dwa psie wybiegi , a następnie do typowo nadmorskiej knajpki Gruba ryba . Moja śledziowa sałatka na koniec dnia była jak spełnienie marzeń!

DSC_0008

Kolejne śniadanie w Gdańsku zjedliśmy w Marmolada Chleb i Kawa zarówno Szakszuka, Gofr BLT jak i tost francuski spotkał się z uznaniem. Kanapka Ruben została uznana w smaku za ciekawą, jednak żyłki trochę utrudniały przeżuwanie.

Ostatni posiłek zjedliśmy w Bistro pobite Gary  gdzie najlepsze opinie zebrał pobity burger i tatar.

DSC_0043

Przed wyjazdem sprawdzałam knajpki, opinie ich klientów oraz wysąłalm zapytania o możliwość wejścia z psem.  Najczęściej uzyskiwaną odpowiedzią było „Ależ oczywiscie”. Nikt nie pytał jakiego rozmiaru jest pies, czy szczeka lub czy jakkolwiek przeszkadza, raz dostałam informację zwrotną, że pomimo deklarowanych dobrych chęci obsługi w knajpce moze być klient, który nie będzie sobie życzył psiego towarzystwa co należy uszanować.

Oczywista oczywistość – ważna jest empatia w każdym przypadku. Nie będę zmuszała kogoś kto boi się psów do przebywania obok mojego i rozumiem, ze są osoby którym obecność czworonoga przeszkadza. Jednak ponieważ Nata towarzyszyła nam na tym wyjeździe cały czas, bardzo doceniliśmy ogólną życzliwość. Czasem myślę, że jest istotą, która w swoim życiu słyszy najwiecej komplementów i kompletnie nic sobie z tego nie robi 🙂

Do zobaczenia morze !

Weekend z psem w Gdańsku

Przybij piątkę i daj smaczka ! :)